Koledzy z klasy: Krzesło Mullca, trwały tron, naśladowany i nigdy nie dorównany

Pamiętnik Bena, czterokolorowy długopis Bic czy torba Eastpak... niektóre wsuwają się do piórników, inne niszczą się od noszenia lub zalegają na dnie szafki. Praktyczne przedmioty czy stylowe markery – przetrwają lata, nie starzejąc się. Z okazji powrotu do szkoły, Libération przygląda się przedmiotom, które nigdy nie opuszczają szkoły. W tym odcinku, o rurowym siedzisku zaprojektowanym po II wojnie światowej, aby zmodernizować sale lekcyjne.
Każdy z nas kiedyś na nim siedział w dzieciństwie, a nawet wyrzeźbił kilka ekumenicznych inskrypcji cyrklem albo przykleił do niego kawałek gumy do żucia. I nie bez powodu: krzesło Mullca, z rurową stalową podstawą i zakrzywionym siedziskiem i oparciem ze sklejki, witało – i nadal wita – i nadal to robi w niektórych szkołach, które nie wymieniały mebli od czasów Matuzalema – spokojne lub niespokojne pupy pokoleń uczniów, od podstawówki po liceum.
Wyprodukowano do 12 milionów egzemplarzy, od prototypów w latach 50. XX wieku po najnowsze modele z lat 90. XX wieku, kiedy to fabryka Noisy-le-Sec została zamknięta, a firma macierzysta zlikwidowana . Jednak jego długowieczność we francuskich szkołach budzi szacunek. „To dość kultowe krzesło, które pozostało w zbiorowej podświadomości” – zauważa Nicolas Girard, współzałożyciel.
Libération